"Oto dożywasz dnia, w którym przyjdzie ci pojąć niejedno. Posyłano ci proroków, uczonych i nauczycieli, a także myślicieli, ale tak jak oni wszyscy błądzili przed światem, tak i ty błądzisz przed wieloma!"
Na Obraz Pana

Staram się o wydanie swojej książki w większym wydawnictwie. Jeśli opis i jej fragment Cię zainteresowały, możesz dać mi o tym znać, klikając tutaj. Głos wsparcia ze strony potencjalnych czytelników zwiększyłby szansę na akceptację moich kocopołów przez wydawnictwo.

***

„Na Obraz Pana” jest relacją nieznanego z imienia człowieka z duchowej podróży, w którą zabiera go tajemnicza, ognista istota. Bohater, dający się poznać jako dociekliwy i uszczypliwy sceptyk, doświadcza wizji pięknego ogrodu, gdzie zjawa wprowadza go w arkana swojej pozornie nihilistycznej filozofii. Istota stara się rozbroić jego przywiązanie do powinności – abstrakcyjnych, irracjonalnych zasad – aby przekonać go do kierowania się ostateczną wartością.
Zabrany dalej, do miasta suchych ludzi, podróżnik staje u podnóża wieży „mającej sięgnąć nieba i wód, które są nad nim”. Wspinaczka po zboczu budowli jest okazją do uświadczenia najróżniejszych dziwów, które odkrywają przed bohaterem zupełnie nowe wyobrażenia o przyrodzie, mistyce oraz ludzkiej naturze. Napotykane widoki i postacie rozrysowują przed nim świat pełen cudów i duchowej głębi. Poznanie jego tajemnic odsłania przed bohaterem najświętsze sekrety jego własnej rzeczywistości.

***

Naturalnie, nic takiego mi się nie przyśniło ani nie pokazało po śmiesznych grzybkach. Historia wzięła się z tego, że chciałem napisać coś w rodzaju filozoficznego manifestu, ale pisany jako zwykły esej już pierwszą stroną zanudził mnie (prawie) na śmierć. Poetyckim krętactwem mógłbym natomiast powiedzieć, że przeżyłem tę podróż – pisząc dany etap fabuły wcale nie byłem pewien jaki będzie następny i gdzie ten następny zaprowadzi. Świat przedstawiony i przytaczane refleksje są krzykliwie inspirowane Biblią. Z sentymentu do tego tekstu kultury nafaszerowałem swoją książkę nawiązaniami i cytatami żywcem wyjętymi z różnych tłumaczeń – powodzenia w wytropieniu wszystkich fragmentów.

***

Cała historia jest w pewnym sensie Księgą Ezechiela w krzywym zwierciadle – niepokojąca istota oprowadza proroka, zamiast po Jerozolimie, po wielkiej wieży [Babel] i nie przepowiada jej upadku, ale raczej wieszczy, jak w końcu sięgnie ona nieba. „Na Obraz Pana” wrzuciłbym w kategorię realizmu magicznego, a nie typowej fantastyki. Swojemu światu starałem się nadać jakby babilońsko-czarnoksięski klimat. Jeśli mógłby Cię on zainteresować, a także lubisz estetykę obrazów Beksińskiego, tematykę transhumanizmu i wytrzymujesz treściwe monologi (szybko się zorientujesz, że to fabularyzowany esej) tym bardziej zapraszam Cię do lektury kiedy tylko zostanie wydana.