Przechodząc zaś do tego, co łączy Synów Człowieczych z siłami tego świata - czyż dominacja nie jest znaczącym aspektem waszych poczynań? Czy to nie w niej upatrujecie wielkiego szczęścia? Czy to właśnie nie przez władzę, wynikającą z waszego sprawnego rozumu, wywyższyliście się nad resztę stworzenia? Wejrzyj na własne zwyczaje, a pojmiesz prędko jak wiele z nich opiera się na władzy i podległości. Przechodząc do sedna sprawy – ludzie, przez sam fakt, że istniejecie, definiujecie rzeczywistość, w której się znajdujecie. Czynicie to chociażby w taki sposób, że zajmujecie swoimi ciałami jakąś przestrzeń. Mi zaś chodzi konkretnie o sprawczość waszej jaźni, bo to nią w końcu jesteście. Co sobie postanowicie, możecie zrealizować przez swoje członki, jeśli tylko jest to w waszej mocy. Kształtujecie więc rzeczywistość wokół siebie wedle zasad własnego postępowania. Podobnie działają wszelka materia i formy tego świata. Są one w końcu tym, co go definiuje, a wiedz, że definiować znaczy to samo co rządzić!
Zapytałbyś: Gdzie wola w siłach tego świata? Czy coś martwego może pragnąć? A czy umiesz dowieść, że twoja rzeczywistość jest faktycznie taka albo inna, czy raczej dowodzisz jak rzeczywistość się funkcjonalnie jawi? Tak też powiadam ci, że martwe rzeczy mogą się jawić jakby czegoś pragnęły. Nawet wasi uczeni, tłumacząc swoje arkana, czasem mawiają, że coś lubi się z czymś, więc się przyciąga, albo że jedno nie lubi drugiego, więc się odpycha. Wola bogów różni się jednak od ludzkiej. Wiedz, że jest jakby jednowektorowa i niezachwiana, a są nią zwyczajnie zasady, które można przypisać konkretnemu zjawisku, w określonych okolicznościach. Przykładowo: wolą ognia jest płonąć, gdy dostarcza się mu paliwa, a gasnąć, gdy mu go braknie. Piorun pragnie dotrzeć do ziemi, kiedy tylko ma jak do niej przeskoczyć. Góra zaś życzy sobie stać, a gdybyś spróbował ją przesunąć, to z pewnością poznałbyś tę wolę. Poczułbyś także wolę pioruna, gdybyś stanął na jego drodze, a byłoby nią zniszczenie! Podobnie ogień chętnie by cię pożarł, gdybyś tylko się doń zbliżył. Czymś co podzielają wszystkie te siły jest właśnie miara boskości. Przykładowo, woda może stanowić jezioro lub morze. W mocy jeziora jest uśmiercić nieuważnego, a morze pochłonie i walczący okręt!
Widzę, że jesteś zajęty widokiem, więc ponownie zapytam za ciebie: Wszystko to składne, po co jednak nazywać siły bogami, skoro uczeni radzą sobie i bez tego? Zwierzchności o których do teraz mówiłem, sam właściwie bogami nie nazywam – mówię o nich ropuchy. Zdają się być bezmyślne i nie przejmować się sprawami człowieka. Ich wielkie tułowie mogą miażdżyć, a paszcze pożerać, jednak krzywdzą przez to tylko ciało, a jak ci przykazano, obawiaj się raczej tego, który może i duszę zatracić! Wprawdzie są one najpotężniejsze pośród sił, jednak prędzej czy później większość z nich, jeśli nie wszystkie, złoży pokłon Synowi Człowieczemu, a już wiele z nich to uczyniło! Łatwo jest je przechytrzyć i zawładnięcie nad nimi, bardziej przypomina pasienie trzody niźli utarczkę z myślącym bytem. Pytam ja siebie: Czemu warto je tak pogańsko nazywać? Otóż przez takie ich postrzeganie, jak łowca postrzega bestię, można zupełnie inaczej zagrzewać się do ich poskramiania. Nazywanie sił przyrody bestiami, chociaż nieznacznie przydaje się badaczom ich natury, wiele może dać komuś poznającemu relację człowieka z wszechrzeczą, chociażby tobie.